Stoję na przystanku autobusowym i nagle z tyłu dochodzi do mnie uwodzicielski szept: smoke, smoke? Nie odwracam się zbyt nagle, tylko kręcę przecząco głową. Potem odwracam się, ale nikogo już nie ma.
Innym razem idę ulicą i wzrok mój przyciąga, przechodząca obok conchita, niemal ocierając się o mnie. Ale sunie dalej, swym gazelim krokiem, falując tym, co najbardziej mnie intryguje. Podchodzi do niej jakiś czarnoskóry koleś, kawałek idą razem i wtedy ogólnie dyskretnie, ale na moich oczach, tak że widzę choćbym nie chciał, ów kolo przekazuje jej dwie działki białego proszku, w torebkach, z ręki do ręki. Filuternie spoglądają na mnie, ale ja kręcę przecząco głową. Wtedy oni grzecznie oddalają się i znikają.
To się nazywa rynek w realu, na którym ja nie wstąpiłem do grupy docelowej, ale rynek i tak pulsuje życiem.
Oto powyższy przykład, do zaabsorbowania przez kolejne monstra przyszłego virtualu. Spokojnie, już tłumaczę:
ACTA inicjuje zmianę w internecie i niezależnie od naszych protestów, ta zmiana się dokona. Bo Oni są zorganizowani i mają jasny cel, a wśród nas większość masy, to organizmy hodowlane, z zablokowaną świadomością.
Dotychczasowe kanały ekspresji społecznej będą woluntarystycznie kontrolowane. Ale jak to jest w Matriksie, czy w symbolu Tao (do wyboru), zawsze pozostawia się pewien element antyciała, który ewoluując rośnie i przenosi (w efekcie kolejnej zmiany) ów system na kolejny poziom rozwoju.
Tak też i teraz mamy ziarenko technologiczne, które rozwinie się w nowy system, jak mniemam, pozwalający zachować nam wolność, ale wymagający nowej organizacji na wyższym poziomie. Wtedy to pojawią się nowe relacje i gry rynkowe, chyba podobne filozofią do opisanego na wstępie przykładu z realu.
A co jest tym ziarenkiem rozwoju? -Opera Unite.
Żeby wyjaśnić zaganienie, zwracam uwagę na serwery jako naczelny obiekt ingiwilacji, w rękach Onych. Serwery pośredniczą w komunikacji między naszymi PC'tami, przechowując nasze pakiety danych i rejestrując ich ruch. Nasze pakiety danych jak pociągi na węzłach (serwerach) oczekują na swój czas do ruchu. -W tym czasie oczekiwania, dostawcy internetu mają nakazane prawem kaduka umożliwienie ingiwilacji danych.
A co by się stało, gdyby tych serwerów nie było u dostawców internetu? Dane przelatywałyby, jak pociągi przez węzły, bez zatrzymywania i nie byłoby nawet wiadomo, co te pociągi mają w składzie. Ale serwery są przecież potrzebne, bez nich ani rusz. Tak, ale mogą być w domach odbiorców/nadawców, ba nawet nie trzeba do tego płatnego oprogramowania. Wystarczy (wyrafinowane, ale darmowe) oprogramowanie znanej przeglądarki Opera, wzbogaconej o moduł Opera Unite. Więcej tu.
Z pewnością pojawi się wiele pytań o kształt nowych serwisów ich powiązania i funkcjonalności, ale sorry -nie wszystko na raz. Tego jeszcze nie ogarniam i dlaczego tylko ja miałbym to robić? Domyślcie się sami, weźcie przykłady z rynku w realu, albo takiego 4chan, czy QR-code. A rzecz jest warta zainteresowania, bo daje drogę do wolności.




Bardzo fajna przeglądarka, często korzystam ;)